Czy jest alternatywa dla NFZ – czyli mądry Polak przed szkodą.

Ubezpieczenia zdrowotneCzy płacone przez każdego z nas kilkaset złotych miesięcznie na składkę ubezpieczenia zdrowotnego ZUS daje nam gwarancję, że w przypadku wystąpienia u nas ciężkiej choroby (np. nowotworowej) zostaniemy objęci fachową i szybką pomocą medyczną? A może lepiej w ogóle nie zakładać tak czarnych scenariuszy życiowych? Co możemy zrobić, aby czuć się bezpiecznie? Przyjrzyjmy się temu bliżej analizując sytuację pod kątem zachorowania na raka.

Światowy poziom leczenia onkologicznego w Polsce. Prawdy i mity.

Polski pacjent onkologiczny wielokrotnie słyszy od lekarzy magiczne zdanie „leczymy Pana/Panią na światowym poziomie”. Czy faktycznie tak jest?

Zgodnie z danymi pochodzącymi z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centum Onkologii w Warszawie oraz raportu Karolinska Institutet „A pan-European comparison regarding patient access to cancer drugs” w Polsce średnio 42% osób przeżywa z rakiem 5 lub więcej lat od czasu zdiagnozowania choroby. Ten wskaźnik przeżyć (tzw. 5 years survival rate) jest używany na całym świecie do oceny skuteczności terapii i często jest uważany za wskaźnik wyleczeń.

Polskie 42% niestety na tle innych krajów europejskich stawia nas na samym końcu listy – tuż obok Białorusi (43%), Rosji (43%), Słowacji (45%). Nawet wyniki leczenia raka w Albanii znacznie przewyższają polskie osiągnięcia – 56% osób w tym kraju przeżywa z chorobą nowotworową 5 lat. Istnieje grupa krajów w którym wskaźnik 5-letnich przeżyć przekroczył 60%: Szwecja 61%, Islandia 63%.

Zatem w Polsce, statystycznie, ratuje się średnio 42 ze 100 pacjentów, chociaż współczesna wiedza medyczna pozwala na wyleczenie min. 62 ze 100. Różnica – tj. 20 chorych na 100 umiera pomimo, że można było ich wyleczyć korzystając z nowoczesnych leków, procedur diagnostycznych i implementując odpowiednie systemy zarządzania procesem leczenia.

Co składa się na tak zły wynik? Popatrzmy na inne wskaźniki liczbowe:

  • Wydatki na leczenie onkologiczne w Polsce jest najniższe w Europie – 34 Euro na głowę mieszkańca rocznie. Ile się wydaje w innych krajach europejskich? W Czechach 65 Euro, w Grecji 101 Euro, w Niemczech 150 Euro, w Szwajcarii 189 Euro.
  • Wydatki na leki onkologiczne w Polsce również są najniższe – ok. 5 Euro na głowę mieszkańca, w Anglii wydaje się dwa razy więcej, we Francji prawie 3 razy więcej.

A może to tylko przeterminowane statystyki? Jak to wszystko wygląda w polskich szpitalach? Niestety nie wygląda dobrze. Onkologów klinicznych mamy w kraju za mało – w związku z tym mają oni nie wystarczająco czasu, aby odpowiednio zająć się pacjentem. Średni czas wizyty w jednym z dużych centrum onkologii w Polsce wynosi 6 min. – czy to wystarczająco długo, aby podejmować decyzję na wagę życia i śmierci? Budżety narodowego ubezpieczyciela nie pozwalają na to, aby osoby były leczone i diagnozowane szybko i skutecznie. Brakuje pieniędzy na drogie, nowoczesne leki, które często ratują życie.

Takie rzeczy to tylko w kinie – mnie to nie spotka.

Pomimo tego, że to nieracjonalne wszyscy mamy skłonność do myślenia „magicznego”. Typowym przykładem takiego myślenia jest wiara we własną nieśmiertelność, a co za tym idzie również m.in. wiara w to, że nigdy nie zachorujemy na raka. To całkiem naturalne i normalne. Wynika bowiem z naszego życiowego doświadczenia – nigdy dotąd nie zdarzyło nam się umrzeć i zazwyczaj nie zdarzyło nam się zachorować na raka. Dlaczego zatem mielibyśmy myśleć, że coś takiego może nam się przydarzyć?

Z pomocą przychodzą znowu liczby – co roku w Polsce odnotowuje się ok. 150 tys. nowych zachorowań na raka. W ciągu 10 lat to już 1,5 mln osób. Na domiar złego liczby te rosną z roku na rok. Wynika to z tego, że żyjemy w sposób coraz mniej naturalny – dostępna w sklepach żywość jest coraz częściej produktem skomplikowanych procesów chemicznych realizowanych na skalę przemysłową; nie mamy czasu ani chęci na ruch i sport; wdychamy codziennie setki litrów zanieczyszczonego powietrza; dopada nas stres i przemęczenie. Najgorsze jest to, że nawet unikanie czynników ryzyka nie daje gwarancji, że będziemy zdrowi.

Mitem jest również stwierdzenie, że na choroby nowotworowe cierpią tylko ludzie starzy. Jest coraz więcej ludzi młodych, którzy chorują na raka (stanowią oni ok. 5% wszystkich pacjentów) . Jak wszyscy dobrze wiemy, rak dotyka nawet dzieci – niestety…

Epidemiolodzy alarmują, że wkrótce w krajach rozwiniętych prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwory w ciągu całego życia człowieka  będzie bliskie 1/3 (33%). To dużo czy mało? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ważne jest to, aby uświadomić sobie, że z taką chorobą można walczyć i można z nią wygrać. W wielu krajach rak jest traktowany jako choroba przewlekła. “Si vis pacem, para bellum” – „Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny” – radził pod koniec IV wieku naszej ery Flavius Vegetius (pol. Wegecjusz) Renatus, autor podręcznika „De re militari” („O sztuce wojskowej”). Tylko jak wdrożyć taką strategię? Jak można się przygotować na starcie z taką chorobą?

Pieniądze – lek na całe zło?

Cześć z nas uważa, że odpowiednio zabezpieczyliśmy się na wypadek kłopotów ze zdrowiem. Szczęśliwcy są dumnymi posiadaczami kart, które uprawniają nas do leczenia w prywatnych klinikach. Często, dzięki temu nie mamy w ogóle styczności z publiczną służbą zdrowia, a popularną grypę, anginę czy alergię leczymy w zaciszu komfortowych gabinetów.

Czy takie placówki medyczne pomogą nam również w przypadku zachorowania na nowotwór? Niestety nie – w Polsce nie ma prywatnych ośrodków, które w sposób kompleksowy prowadzą terapie onkologiczne. Prywatna przychodnia nie zapewni nam również dostępu do drogich leków antynowotworowych. Dlaczego tak się dzieje? Onkologia to dziedzina bardzo droga. Do tej pory żaden przedsiębiorca w branży medycznej w Polsce nie zdecydował się na tak dużą inwestycję w sprzęt i personel niezbędny do tego, aby w jednym miejscu być w stanie leczyć pacjentów chorych na różne postacie raka – zapewne w obawie o liczbę pacjentów, których byłoby stać na płacenie za terapię w takim ośrodku.

Rozwiązaniem jest skorzystanie z ośrodków leżących poza granicami Polski. Ale czy na pewno każdego z nas na to stać? Poniżej kilka przykładowych „pozycji cennikowych”:

  • Rak piersi: operacja oszczędzająca pierś wraz z śródoperacyjną radioterapią, która obniża prawdopodobieństwo wznowienia się choroby: 40 000 – 50 000 Euro (renowowany ośrodek we Włoszech).
  • Guz mózgu: terapia protonowa (niedostępna w Polsce) (w przeciwieństwie do klasycznej radioterapii oszczędza zdrowe tkanki mózgu, dzięki czemu można uniknąć np. trwałych paraliży): 50 000 USD (ośrodki w USA).
  • Rak kości: operacja usunięcia fragmentu kości piszczelowej wraz ze wstawieniem implantu, dzięki któremu chory będzie miał sprawną nogę (w Polsce proponowana jest w takiej sytuacji amputacja nogi lub operacja, która spowoduje unieruchomienie nogi do końca życia pacjenta): 63 000 Euro (renomowany ośrodek w Niemczech).
  • Rak piersi: roczny koszt popularnego leku antynowotworowego (w Polsce w wielu przypadkach nierefundowany): 96 000 PLN.
  • Czerniak: terapia (4 zastrzyki) nowoczesnym lekiem immunologicznym (daje szanse na całkowite wyleczenie nawet w zaawansowanej fazie choroby – w Polsce bardzo często nierefundowany): 320 000 PLN.
  • Wszystkie typy raka: konsultacja (ok. 30 min.) u średniej klasy onkologa: ok. 1000 PLN (Londyn, Wielka Brytania).

W Polsce komercyjnie oferowane są niektóre procedury diagnostyczne i lecznicze dot. chorób nowotworowych (nie jest to  leczenie kompleksowe w jednym ośrodku), ale ceny również nie są niskie:

  • Badanie PET-CT w ośrodku przy Wojskowym Instytucie Medycznym na ul. Szaserów w Warszawie: 4500 PLN
  • Konsultacja u renomowanego onkologa (ok. 30 min): 400-500 PLN (Warszawa).
  • Rezonans magnetyczny piersi: 700-900 PLN (Warszawa).

Trzeba więc postawić sobie proste pytanie: czy dysponujemy wolnymi środkami rzędu setek tysięcy złotych na wypadek zachorowania na raka? Nawet jeśli dysponujemy – czy chcemy, aby to na co pracowaliśmy przez całe życie zostało pochłonięte przez próbę uratowania tego życia? Czy może wolimy zdać na to, co zaoferują nam polskie szpitale i Narodowy Fundusz Zdrowia?

Dramatyczne pytanie?

Czy mamy haka na raka?

Co zrobić, aby być przygotowanym na tak trudną sytuację życiową jaką jest zachorowanie na raka? Jak wiadomo, rozwiązania idealne zazwyczaj nie istnieją.

To co było by dla nas bliskie ideału to sytuacja, w której nasze składki zdrowotne ZUS byłyby odpowiednio alokowane i profesjonalnie zarządzane przez publiczne ośrodki opieki medycznej tak, aby leczenie chorób nowotworowych w Polsce było skuteczne i nie naruszało godności pacjentów. Czy możemy na to liczyć? Tak długo jak osoby zdrowe nie zrozumieją, że leczenie raka to również ich sprawa, o którą trzeba walczyć z rządzącymi tak jak np. o przedszkola i wolny Internet (ACTA) tak długo w onkologii nic się nie zmieni, bo rządzący obszar ten traktują jako niepotrzebne wydatki stanowiące zagrożenie budżetu Państwa.

Bazując na dotychczasowych rozważaniach, wiemy już, że rozwiązaniem bliskim ideału byłaby również sytuacja, w której:

  • moglibyśmy być leczeni w renomowanych ośrodkach poza Polską,
  • mielibyśmy zapewnione finansowanie takiego leczenia.

Czy to możliwe? Możliwe. Rozwiązaniem takim są ubezpieczenia medyczne.

Ale jakie ubezpieczenie wybrać? Jak nie dać się nabrać na coś, co wygląda jak ubezpieczenie medyczne, ale nim nie jest? Czy ubezpieczyciel pomoże nam w każdej sytuacji czy tylko w niektórych? Ile to kosztuje? Wkrótce napiszemy o nich więcej. Najbardziej zniecierpliwieni mogą do nas napisać – służymy spersonalizowaną poradą w tym zakresie: info@alivia.org.pl.

Powiązane artykuły